poniedziałek, 29 maja 2017

Sobota.. nie dla kota.

W piątek mój domowy świat stanął na głowie.
Chodzę w kółko i tylko się wściekam, bo nie mogę nic zrobić...
poza jednym - PRZETRWAĆ!

Zasadniczym punktem programu survivalowego są .. oczywiście lalki!
Taki plastikowy pewniak, niezawodny poprawiacz humoru :)

Do dzieła zabraliśmy się już w sobotni poranek, podczas spaceru z Zoreczką, naszym adopciakiem, po świeże pieczywo i pączuchy z różą.







1 komentarz:

  1. Kobieto! Twoja pannica wygląda niesamowicie!
    po raz kolejny zakochuję się w tej niuni!!!

    spódniczka wymiata a cieniowana bluzeczka
    skradła me serce - co do pączków z różą
    dziką bardzo - zawsze jestem na tak - choć
    od 2-3 lat jeśli je jem - to tylko te pieczone
    (smażone przegrywają z chrupkością wierzchu)

    OdpowiedzUsuń