Pokazywanie postów oznaczonych etykietą life. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą life. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Jupiiii! i inne atrakcje...

Baśka już bez gipsu! Moja dzielna dziewczyna!
Wszystkim serdecznie dziękuję za wsparcie i słowa otuchy.
Przed nami jeszcze trochę pracy, bo nóżka sztywna jak kołek, 
ale nie ma czemu się dziwić, spędziła 5 tygodni w usztywnieniu! 
Baśka nadal mnie zadziwia, choć ma naturę księżniczki buntowniczki 
z dużą dozą pieszczoszki i histeryczki to świetnie sobie radzi, 
lepiej ode mnie :D


Prosto ze szpitala zatargałam Baśkę do Grycana na Nowym Świecie, 
na konsumpcję zasłużonych lodów.
Przy okazji muszę dodać, że mam już niezłe ramiona od noszenia tego klocucha ;)

Poza tym sporo się działo w naszym lalkowym świecie!
Opanowałam wreszcie sztukę władania drutami dziewiarskimi, 
na względnie zadowalającym mnie poziomie i ... poczyniłam niniejszy szary sweterek, 
w którym, nieskromnie powiem, się zakochałam!

Przepraszam ;)





Gwen totalnie zawładnęła mym kolejnym dniem.
Odprowadziła ze mną Zbyszka do szkoły, pojechała ze mną do pracy.




Chciała nawet wybrać się na rower, ale akurat pogoda nie dopisała.


Przyznam, że miniaturowe dziewiarstwo jest baaaardzo wciągające 
i na prośbę dwóch osób dziergam kolejne sweterki.







Pozdrawiam :)

środa, 5 marca 2014

poplątaniec połamaniec


Ledwie wygrzebałyśmy się z zapalenia płuc i po dodatkowej tygodniowej kwarantannie,
odważyłam się puścić Baśkę na narty, 
razem z tatą, Zbyszkiem i brygadą znajomych.. na Chopok.
Moja "wolność" trwała zaledwie 1,5dnia. Wystarczył jeden telefon by ugięły mi się kolana.
News wagi ciężkiej i nerwy wielkie. Możecie tłumaczyć matce, że ma się uspokoić i nie świrować 
ale to zawsze walenie grochem o ścianę! przynajmniej w moim przypadku.
Co robię ja? Ruszam w podróż na Słowację, trzema pociągami i dwoma autobusami. 
W perspektywie mam 15-17h podróży z przesiadkami w środku nocy i, jak się później okazało, przygodami.
Szczęśliwie ostatni etap (autobusy) został mi oszczędzony, przyjaciel rodziny wyjechał mi na spotkanie 
i wybawił od 3h dalszej poniewierki..

 

  

a na miejscu czeka na mnie mały, kochaniutki połamaniec!


Po tygodniu od wypadku zdecydowaliśmy się wracać.
W Wawie od razu stawiliśmy się w szpitalu dziecięcym na Kopernika,
tym samym, gdzie dwa lata temu poskładali nam Zbyszka.
Był moment, że instytucja zadziałała bardzo stereotypowo 
"zapraszamy od poniedziałku do piątku, proszę umówić się na wizytę,
 proszę też pamiętać o skierowaniu od lekarza rodzinnego, dziś mamy ostry dyżur".
Była niedziela, a my (głupki) myśleliśmy, że zajmą się naszym dzieckiem z połamaną piszczelą, 
bez stosownego "zaopatrzenia".
Na szczęście Baśka użyła całego swojego czaru i pani jednak sprowadziła dla niej lekarza, 
wreszcie doczekaliśmy się prawdziwego gipsu.
A wszystko tak pięknie, miło i profesjonalnie jak powinna wyglądać opieka nad dziećmi :)

Moja dziewuszka trzyma się dzielnie, choć tylko czekać kiedy wyskoczy z siebie i stanie obok ;)
Przy okazji tej niespodziewanej podróży, po raz kolejny przekonałam się, że nasz światek,
 ludzie i lalki, mogą być kojącym panaceum na nerwy! 
Oczywiście mam na myśli nie tylko siebie ale też moje dzieciaki (tak tak, Zbycha również).


Przy okazji przedstawiam Wam moją nową pannicę, Suri, 
która cieszyła nas obie w chwilach niedoli 
i przepędzała łzy z oczu Basi gdy nachodziły ją przykre wspomnienia.



ʕ •ᴥ•ʔ

sobota, 25 maja 2013

męczę się i jęczę ;)

ale mam świadomość, że mi w końcu przejdzie i będę jak nowa!
nie każdy ma tyle szczęścia...

serdecznie dziękuję za wszystkie miłe słowa i życzenia!

w podzięce, dawnym zwyczajem wysyłam Wam kwiatki ;)
tak, tak, z parapetu, ale własnoręcznie wyhodowane.



czas spędzony na tych paskudnych prochach i w łóżeczku
umilam sobie zabawą nowymi appkami, książkami i przygotowaniami do zbliżającej się sesji egz.


Gdybyście chcieli poczytać o ciekawych appkach to pisze o nich krótko >>Tiina, na flickr'ze<<

Dzieciarnia wybyła z tatą swoim do Kazimierza nad Wisłą 
i aż sobie w brodę pluję, że lalki im żadnej nie wcisnęłam i im zazdroszczę dziko!



poza tym odkryłam, że po zaktualizowaniu applikacji bloggera na tel zaczął wstawać do postów żenującej jakości zdjęcia, wcześniej wstawiał w rzeczywistym rozmiarze, a teraz nagle zachciało mu się je "zmniejszać" - porażka :(

Mimo wszystko, życzę Wam MIŁEGO WEEKENDU!


środa, 13 lutego 2013

Dzień niepodzianek :) I like it!

Wczoraj wróciłam do pracy po ponad tygodniowej przerwie związanej z urlopem, sesją i chorobami dzieci :) Basia została w domku pod czułą opieką... Basi :) czyli mojej Mamy. 
Zbylo dumnie pomaszerował do szkoły z siatką pełną urodzinowych cukierków, 
a ja pognałam Trasą Siekierkowską w siną dal :D do miejsca mego zatrudnienia.
Na pierwszy ogień dostałam malutki pakiecik zaadresowany "krzaczkami"!
Moje paczki, paczuszki i pakuneczki przestały już firmie budzić zdumienie.
Tylko od czasu do czasu koleżanki życzliwie pytają "co tym razem kupiłaś? Pokaż!"
Dzisiaj samam zaskoczona, bo najpierw straciłam nadzieję, że kiedykolwiek TA paczuszka dojdzie, 
a potem zupełnie o niej zapomniałam, a tu...


Superaśne buciki dla Blythe, oryginalne, od Nicky Lad!
Ależ dziewoje miały ubaw :D Ja też.

Kolejna niespodzianka była przeznaczona dla Zbysia.
Z powodu szalenie napiętego grafiku oraz pokutującej u nas zarazy 
nie mieliśmy okazji wyprawić Zbychowi hucznych urodzin, 
była szarlotka, Basia, kot Felek, Moja Mama 
i ja przysypiająca przy dmuchaniu świeczek :P
Druga Babcia Zbycha postanowiła więc zaskoczyć małego po szkole.
Facio zupełnie się tego nie spodziewał i tym większą miał frajdę!
Ja z resztą również, bo uwielbiam składać z nim klocki lego :D



Ostatnią niespodziankę zrobiła mi Basia!
Dostała piankowe ozdoby na kartki i od razu postanowiła zrobić z ich pomocą 
"wiosenne zaproszenia urodzinowe", 
których produkcję planuje od co najmniej 3 miesięcy choć urodzinki ma pod koniec marca.
i tu bach! okazało się, że moje niespełna 5letnie dziecko całkiem nieźle pisze!!!!
wystarczy tylko dyktować literki i mówić gdzie koniec słowa :D


Miałam tak fatalny poniedzałek , bo oprócz choroby Basi, 
mój młodszy brat miał paskudny wypadek samochodowy.
Natomiast wtorek okazał się wprost fantastyczny!
Ciekawe co przyniesie dziś i jutro?

Pozdrawiam serdecznie
i życzę miłego dnia!

sobota, 9 lutego 2013

Nie? To nie ;)

Marudzicie? To nie będzie dziś lalek :D Strzelam focha ;)
Mistrz Yoda uszu natrze Wam!
Egzamin dzisiejszy rewelacyjnie poszedł zaś.
Znawstwo prawa na 5 ocenione zostało.
Dwa jeszcze tylko... Na oczy widzę ledwo już..*



poniedziałek, 4 lutego 2013

Moja kolekcja z domu mody "Bovary"

Mam ich 14, w tym dwa hoodie :)
Do tego doliczyć należy rajtki i spódnisie.

Bovary





UWIELBIAM je wszystkie i żałuję, że tak rzadko przebieram moje pannice.
Po sesji to się zmieni! A z sesją nie jest tak źle, z sobotniej mikroekonomii (mega trudny egzam)
dostałam 4ry i się strasznie cieszę :D
Jeszcze tylko 4ry egzaminy i po bólu!
Zbigniew natomiast, zmienił nieco image w ten weekend (na własne życzenie i wedle własnej fantazji)
i zaczął uczęszczać na długo oczekiwane ferie-półkolonie z robotyką :D
Nie byłoby to możliwe gdyby nie wyrzuty sumienia ojca moich dzieci,
który siedzi w Afryce od kilku dobrych miesięcy.
Patrząc na nich nie jestem sobie w stanie wyobrazić,
że ktoś decyduje się na rozłąkę z dziećmi
ale takie jest życie i niestety życie czasem decyduje za nas.
Cieszę się, że mieliśmy możliwość zorganizować Zbychowi tak fajnie czas.



Dziękuję wszystkim za życzenia dla Jadwini i jej mamy :)
Dziewczyny mają się świetnie, choć mnie nadal zdumiewa size naszego najmłodszego członka rodziny. Jadzia ma 4300g i 58cm!!! BRAWO!

niedziela, 3 lutego 2013

Witaj piękna ♥

Zostałam ciocią po raz drugi!
Dziś, po długich oczekiwaniach, urodziła się wreszcie piękna Jadzia!
 Piękna kruszyno! Zdrówka, szczęścia i radości!
 

my little niece, Hedwig, born today :)

wtorek, 29 stycznia 2013

Ciemną nocą...

Ciemną nocą pewna matka ukradła synkowi biurko!
Mały, podobnie jak jego młodsza siostra, spał w najlepsze gdy rodzicielka, 
z narażeniem swego kręgosłupa, wytachała ciężki mebel z dziecięcej sypialni.
Kobieta zamiast usiąść wreszcie do nauki ... 
poustawiała na biureczku LALKI! O zgrozo!!!





niedziela, 30 grudnia 2012

O niebieskich migdałach ♫♪♩.♫♪♩.


♫♪♩. Bujam w obłokach  ♫♪♩.
Poza najważniejszymi, czyli zdrowiem i szczęściem moich dzieci, 
 sukcesami Zbyszka w szkole, 
pomyślnie zdanymi moimi sesjami egzaminacyjnymi (x2) 
mam takie kompletnie niepoważne rojenia..



Te powyższe plany i tak zostały mocno okrojone, bo mam już zarys marzeń do realizacji na 2014rok ;) 
Cały najbliższy rok w lalkowym znaczeniu chcę podporządkować temu by 
w kolejnym roku móc uczestniczyć w kolejnym BCEU i pojechać do TOKiO 


ale to jeszcze tak odległa przyszłość..

To bardzo dużo - wiem :) ale czym bylibyśmy bez marzeń?!
Może choć cząstka z tego się ziści :) Tego życzę również Wam! 
Realizacji wszelkich planów, tych dużych i malutkich, poważnych i mniej poważnych :) 
Samych sukcesów i radości w nadchodzącym Nowym Roku 2013!!!


piątek, 28 grudnia 2012

Niestety

Ależ ze mnie maruda :/
i to jeszcze w takim czasie!!!
Mam nadzieję, że chociaż większość z Was 
spędziła święta równie radośnie i sympatycznie 
jak ja i moje najkochańsze maluchy :)

Święta święta i po świętach!
Został tylko jakiś taki niewymowny dyskomfort na żołądku..

Niestety w czasie świąt uświadomiłam sobie rzecz bardzo smutną.
Mianowicie nie będę mogła pojechać w czerwcu do Barcelony na BCEU 
grrrrrr..... skręca mnie okrutnie!
Jednak są sprawy ważne i ważniejsze, a w tym przypadku ważniejsza jest szkoła
(to będzie moja nowa mantra, inaczej zwariuję)

Oczywiście taki obrót sprawy zakłada też pewne "oszczędności"
jak to mówi Bovary 
Sa sa sa sa!
chyba wiemy co to znaczy
from internet


cdn ;)


Ps/edit : zainstalowałam aplikację bloggerowa na tel i jestem szalenie ciekawa jak to działa ;)