poniedziałek, 21 marca 2016

Made to move!

PONIEDZIAŁEK! jak wiadomo, zobowiązuje.
Dlatego zaczynamy pozytywnym wspomnieniem leniwej soboty i rozpustnej niedzieli. 
Potrzebny nam poważny ładunek POZYTYWNYCH emocji by przetrwać te dwa dni przed urlopem ;)
wiem - bywam okropna :D

 Mam nadzieję, że Wasz weekend był bardziej produktywny ;) ale równie miło wspominany.
Późne poranki, choć poprzedzone pobudka o dziko wczesnej i nieludzkiej godzinie, poczynionej przez dwa POTWORY. Leniwe zabawy i przebieranki, wraz z jednym ze wspomnianych potworów w roli stylisty i asystenta fotografa. 
Naszą rozespaną modelką została Morgan, 
hybryda fashionistas barbie na boskim ciałku made to move.







Przy okazji podrzucam parę pamiątkowych fotek z transplantacji głowy :)
Odbyła się jakiś czas temu, w oparach czerwonego wytrawnego (dla kurażu).





Na koniec szalony wypad do supermarketu, bo... tak nam żal tej lalki, którą widzieliśmy w piątek!
To przeczucie, że MUSIMY ją URATOWAĆ! 


Ta radość gdy wypad zakończył się sukcesem.
Przedstawiam Babette, przycudną curvy Barbie.

Na początku, tj. w piątek, nieco się wzbraniałam - bo sztywniara.
Nogi proste jak kołek, kompletnie nie moja bajka. Wiemy już jak to się skończyło.
W niedzielę ulitowałam się nad dziewczęciem i postanowiłam nabyć ją jako pierwszą lalkę pudełkową.
Miała wylądować na półce, nietknięta i cieszyć tylko oko, od czasu do czasu.
Nie wyszło... po dwóch godzinach wyłuskałam ją z pudełka!

Dopadł mnie lekki kryzys kolekcjonerski i było mi bardzo przykro. 
Dotarło do mnie, że nie potrafię utrzymać lalki w pudełku. 
Tak było z Babette! Zakupiłam ją z czystej ciekawości.
Oopadly mnie wątpliwości, niemal egzystencjonalne. 
Bo jaki ze mnie kolekcjoner?!
Wychodzi na to, że użytkowy.

Dla mnie lalka musi "żyć", tj. funkcjonować. 
Muszę być w stanie złapać ją w garść, pomacać i... zabrać do pracy, jak dziś.



Cytując koleżankę Justynę, zapewne wielu podzieli nasze zdanie: 
"co do formy kolekcjonerstwa, czy u kogoś lalka "żyje" czy mieszka w pudełku, to nieważne, 
przede wszystkim powinna sprawiać radość posiadaczowi."
Zatem cieszmy się i radujmy naszym lalkowym światem. Każdy na swój sposób, zarazem wspólnie.
Różnorodność, bogactwo form i możliwości - oto co czyny ten świat tak fascynującym.



4 komentarze:

  1. <3 Oby dwie lale cudne. Ja uwielbiam Twoje "żywe" lalki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wolę żywe od pudełkowych :) pudełkowe mogę oglądać u innych :) co kogo cieszy :)
    Ciałko Made to Move boskie :)
    Babette urocza dama :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się - ważne, by Lalkomaniak czuł,
    że dzięki swemu hobby - ŻYJE - a lalki...

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ Ci zazdroszczę tej ślicznotki!!!
    jakoś nie mogę na Nią natrafić - szok!

    OdpowiedzUsuń